
To nie był zwykły trekking. Ale nie ma co się dziwić - ekipa, która w nim uczestniczyła była niezwykła więc wszystkiego można było się spodziewać.
Oczywiście wypad planowany był na dobre przed wakacjami, a i tak dzień przed nie wiadomo było czy w ogóle się uda... i kto pojedzie.
Nie tak łatwo pogodzić ustalony urlop jednych, niezdecydowanie drugich i zdrowie trzecich.
W końcu udało się. Jest Niedziela, 1 Sierpnia 2010, godzina 17, przystanek PKS Biskupiec a my w składzie:
Justa, Szczepan, Kaśka, Ryba i Ciupa.
Niestety zabrakło jednej ważnej osoby z przyczyn niezależnych. Towarzyszyła nam za to myślami, trzymała kciuki, byśmy wszyscy wrócili i nic sobie tam nie zrobili.
Fotografie przygotowali: Justa, Szczepan i Ciupa.