
Pierwszym było, aby nigdy nie przyjmować za prawdziwą żadnej rzeczy, zanim by jako taka nie została rozpoznana przeze mnie w sposób oczywisty: co znaczy, aby starannie unikać pośpiechu i uprzedzeń oraz aby nie zawrzeć w swych sądach nic ponadto, co jawi się przed mym umysłem tak jasno i wyraźnie, że nie miałbym żadnego powodu, by o tym powątpiewać.
Drugim, aby dzielić każde z badanych zagadnień na tyle cząstek, na ile by się dało i na ile byłoby potrzeba dla najlepszego ich rozwiązania.
Trzecim, by prowadzić swe myśli w porządku, poczynając od przedmiotów najprostszych i najdostępniejszych poznaniu i wznosić się po trochu, jakby po stopniach, aż do poznania przedmiotów bardziej złożonych, przyjmując porządek nawet wśród tych przedmiotów, które bynajmniej z natury swej nie wyprzedzają się wzajemnie.
I ostatnim, by czynić wszędzie wyliczenia tak całkowite i przeglądy tak powszechne, aby być pewnym, że nic nie zostało pominięte. (str. 22-23)
Przed rozpoczęciem odbudowy domu, w którym mieszkamy, nie dość jest zburzyć go tylko, zaopatrzyć się w materiały oraz zamówić budowniczych lub też samemu ćwiczyć się w sztuce budowania, a dalej, starannie opracować projekt; należy się także wystarać o jakiś inny dom, w którym dałoby się wygodnie zamieszkać w czasie, gdy tamten będzie budowany; (...) urobiłem sobie moralność tymczasową (...)
Pierwszą było, abym był posłuszny prawom i obyczajom swego kraju, trzymając się wytrwale religii, w której dzięki łasce Bożej byłem od dzieciństwa chowany i kierując się we wszystkich innych sprawach mniemaniami najbardziej umiarkowanymi i najdalszymi od krańcowości, które są powszechnie przyjęte w postępowaniu najrozsądniejszych wśród tych, z którymi miałbym współżyć. (...)
Drugą mą zasadą postępowania było, żeby być w czynach swych w miarę możności jak najbardziej stanowczym i stałym i trzymać się mniemań nawet najbardziej wątpliwych z chwilą, gdym się raz wreszcie na nie zdecydował, nie mniej wytrwale, niż gdyby były bardzo pewne. Naśladowałbym w tym podróżnych, którzy, zmyliwszy drogę w lesie, nie powinni się błąkać krążąc to w tę, to w inną stronę, ani tym bardziej zatrzymywać się w jednym miejscu, lecz tylko kroczyć w miarę możności jak najprościej w tym samym kierunku i nie zmieniać go dla błahych powodów, chociażby nawet sam tylko przypadek skłonił ich początkowo do jego wyboru; tym sposobem bowiem, chociaż nie podążają dokładnie tam, dokąd by sobie życzyli, w końcu przynajmniej przybędą gdzieś, gdzie prawdopodobnie będą się lepiej czuli aniżeli w środku lasu. (...)
Trzecią mą zasadą postępowania było usiłowanie, aby zawsze przezwyciężać raczej siebie aniżeli los, oraz zmieniać raczej swe życzenia aniżeli porządek świata; i w ogóle wyrobić sobie przeświadczenie, że poza myślą nie ma nic, co by było w sposób bezwzględny w naszej mocy. (...) Samo to wydawało mi się wystarczające, by w przyszłości powstrzymać mnie od pożądania czegokolwiek, czego bym nie był w stanie zdobyć, i by osiągnąć w ten sposób zadowolenie. (str. 27-30)
Od tej chwili jednak inne motywy skłoniły mnie do zmiany poglądów i do przekonania, że istotnie winienem w dalszym ciągu zapisywać wszystkie rzeczy, które uważałem za dość ważne w miarę, jak bym wykrywał ich prawdziwość, oraz że winienem odnosić się do tej sprawy z taką samą starannością, jak gdybym chciał je drukować: tak w celu, aby mieć więcej powodów do gruntownego ich badania jest bowiem niewątpliwe, że przyglądamy się bliżej temu, co jak przewidujemy, będzie oglądane przez wielu, aniżeli temu, co wykrywamy jedynie dla siebie jak również dlatego, że często rzeczy, które zdawały mi się prawdziwe, gdy zaczynałem je rozumieć, okazywały się fałszywe, skoro chciałem je przelać na papier; a jeszcze dlatego, by nie pominąć żadnej sposobności przyniesienia pożytku ogółowi, o ile bym był do tego zdolny, i by ci, co po mej śmierci będą w posiadaniu mych pism, mogli z nich korzystać w sposób najwłaściwszy, o ile są coś warte; żadną miarą jednak nie powinienem się zgodzić, by były ogłoszone za mego życia, a to dlatego, aby sprzeciwy i spory, dla których stać by się mogły tematem, a co więcej, by rozgłos, który by mi mogły przynieść, jakiekolwiek były jego rozmiary, nie dały mi żadnego powodu do straty czasu, który zamierzałem poświecić na kształcenie się. (str. 76-77)
Przekład Wandy Wojciechowskiej, W-wa 1981, PWN