Faces Of Nature - Matematyka - Fragmenty z książek: Rozprawa o metodzie, René Descartes
Faces of nature   »  

Matematyka  »   Fragmenty z książek: Rozprawa o metodzie, René Descartes


(1) Rozprawa o metodzie, René Descartes - O prawidłach metody

Pierwszym było, aby nigdy nie przyjmować za prawdziwą żadnej rzeczy, zanim by jako taka nie została rozpoznana przeze mnie w sposób oczywisty: co znaczy, aby starannie unikać pośpiechu i uprzedzeń oraz aby nie zawrzeć w swych sądach nic ponadto, co jawi się przed mym umysłem tak jasno i wyraźnie, że nie miałbym żadnego powodu, by o tym powątpiewać.

Drugim, aby dzielić każde z badanych zagadnień na tyle cząstek, na ile by się dało i na ile byłoby potrzeba dla najlepszego ich rozwiązania.

Trzecim, by prowadzić swe myśli w porządku, poczynając od przedmiotów najprostszych i najdostępniejszych poznaniu i wznosić się po trochu, jakby po stopniach, aż do poznania przedmiotów bardziej złożonych, przyjmując porządek nawet wśród tych przedmiotów, które bynajmniej z natury swej nie wyprzedzają się wzajemnie.

I ostatnim, by czynić wszędzie wyliczenia tak całkowite i przeglądy tak powszechne, aby być pewnym, że nic nie zostało pominięte. (str. 22-23)


(2) O tymczasowej moralności


Przed rozpoczęciem odbudowy domu, w którym mieszkamy, nie dość jest zburzyć go tylko, zaopatrzyć się w materiały oraz zamówić budowniczych lub też samemu ćwiczyć się w sztuce budowania, a dalej, starannie opracować projekt; należy się także wystarać o jakiś inny dom, w którym dałoby się wygodnie zamieszkać w czasie, gdy tamten będzie budowany; (...) urobiłem sobie moralność tymczasową (...)

Pierwszą było, abym był posłuszny prawom i obyczajom swego kraju, trzymając się wytrwale religii, w której dzięki łasce Bożej byłem od dzieciństwa chowany i kierując się we wszystkich innych sprawach mniemaniami najbardziej umiarkowanymi i najdalszymi od krańcowości, które są powszechnie przyjęte w postępowaniu najrozsądniejszych wśród tych, z którymi miałbym współżyć. (...)

Drugą mą zasadą postępowania było, żeby być w czynach swych w miarę możności jak najbardziej stanowczym i stałym i trzymać się mniemań nawet najbardziej wątpliwych z chwilą, gdym się raz wreszcie na nie zdecydował, nie mniej wytrwale, niż gdyby były bardzo pewne. Naśladowałbym w tym podróżnych, którzy, zmyliwszy drogę w lesie, nie powinni się błąkać krążąc to w tę, to w inną stronę, ani tym bardziej zatrzymywać się w jednym miejscu, lecz tylko kroczyć w miarę możności jak najprościej w tym samym kierunku i nie zmieniać go dla błahych powodów, chociażby nawet sam tylko przypadek skłonił ich początkowo do jego wyboru; tym sposobem bowiem, chociaż nie podążają dokładnie tam, dokąd by sobie życzyli, w końcu przynajmniej przybędą gdzieś, gdzie prawdopodobnie będą się lepiej czuli aniżeli w środku lasu. (...)

Trzecią mą zasadą postępowania było usiłowanie, aby zawsze przezwyciężać raczej siebie aniżeli los, oraz zmieniać raczej swe życzenia aniżeli porządek świata; i w ogóle wyrobić sobie przeświadczenie, że poza myślą nie ma nic, co by było w sposób bezwzględny w naszej mocy. (...) Samo to wydawało mi się wystarczające, by w przyszłości powstrzymać mnie od pożądania czegokolwiek, czego bym nie był w stanie zdobyć, i by osiągnąć w ten sposób zadowolenie. (str. 27-30)



(3) O zapisywaniu spostrzeżeń


Od tej chwili jednak inne motywy skłoniły mnie do zmiany poglądów i do przekonania, że istotnie winienem w dalszym ciągu zapisywać wszystkie rzeczy, które uważałem za dość ważne w miarę, jak bym wykrywał ich prawdziwość, oraz że winienem odnosić się do tej sprawy z taką samą starannością, jak gdybym chciał je drukować: tak w celu, aby mieć więcej powodów do gruntownego ich badania – jest bowiem niewątpliwe, że przyglądamy się bliżej temu, co jak przewidujemy, będzie oglądane przez wielu, aniżeli temu, co wykrywamy jedynie dla siebie – jak również dlatego, że często rzeczy, które zdawały mi się prawdziwe, gdy zaczynałem je rozumieć, okazywały się fałszywe, skoro chciałem je przelać na papier; a jeszcze dlatego, by nie pominąć żadnej sposobności przyniesienia pożytku ogółowi, o ile bym był do tego zdolny, i by ci, co po mej śmierci będą w posiadaniu mych pism, mogli z nich korzystać w sposób najwłaściwszy, o ile są coś warte; żadną miarą jednak nie powinienem się zgodzić, by były ogłoszone za mego życia, a to dlatego, aby sprzeciwy i spory, dla których stać by się mogły tematem, a co więcej, by rozgłos, który by mi mogły przynieść, jakiekolwiek były jego rozmiary, nie dały mi żadnego powodu do straty czasu, który zamierzałem poświecić na kształcenie się. (str. 76-77)


Przekład Wandy Wojciechowskiej, W-wa 1981, PWN

Faces of nature   »  

Matematyka  »   Fragmenty z książek: Rozprawa o metodzie, René Descartes