
D³ugo¶æ trasy: 244 km
Sesja zaliczona, jeszcze tylko obrona, ale to ju¿ formalno¶æ (powiadaj±), wiêc czas w drogê. To ju¿ drugi raz, trasa podobna - przynajmniej pierwsza jej czê¶æ do £ysych przez £om¿ê. Mia³a byæ zupe³nie inna, ale warunki pogodowe - wia³o okropnie! Nigdy wcze¶niej bym w tak± pogodê nie wyszed³ na lekki pusty rower, a tu za sob± mia³em kilkadziesi±t kilo namiotów, ¶piworów, ubrañ, materacy itd. wiêc trzeba by³o oszczêdzaæ si³y. Na dodatek wiatr wia³ dok³adnie na wschód czyli praktycznie przez pierwszy dzieñ idealnie w twarz. Ale to nowe do¶wiadczenie, mijaj±ce samochody rower do¶æ mocno buja³y, nadgarstki odczu³y to szczególnie - musia³em trzymaæ ster, ju¿ nie tak lu¼no jak lubiê zawsze na manetkach z rêkoma bli¿ej cia³a.
Dystans pierwszego dnia - 177 km, by³y nawet plany nie i¶æ spaæ - jechaæ noc± - kiedy¶ chcia³bym spróbowaæ takiej jazdy, oczywi¶cie wybieraj±c do¶æ nowe drogi (dziury zdradliwe... po nocy szczególnie). Nocowa³em u "znajomych", nie da³o siê zasn±æ i tak - to komary, to wra¿enia minionego dnia, oraz ta my¶l - a mo¿e by jednak ruszyæ dalej - ju¿ tylko 60km. W sumie dobrze siê sta³o, przed rozbiciem namiotu na trasie brzucho zacz±³ powoli narzekaæ, pewnie za du¿o snikersów, bananów i sztucznych napojów. Po tych kilku godzinach snu odpocz±³. A szczególnie, ¿e ten ostatni odcinek to zupe³nie inna charakterystyka terenu, sporo górek, nie tak g³adko jak na podlasiu.
Pakowanie siê o 3 rano, oko³o 4 wyjazd te¿ ¼le przewidzia³em - bluza niby przeciw wiatrowa i cieniutka koszulka bez rami±czek nie podo³a³y dalej wiej±cemu wiatru, wilgoci i niskiej porannej temperaturze, poci³em siê a wiatr jakim¶ cudem dostawa³ siê tam i mrozi³. D³ugie rêkawy by³y konieczne, bez nich po 3 km zdecydowa³em znowu na ich za³o¿enie.
Zdawaæ by siê mog³o, ¿e same narzekanie. Ale te trudne strony jazdy spisuje, bo zapomnê - dobre zostan± na d³u¿ej. Po trzech dniach, gdy ju¿ odpocz±³em na dobre, chce siê o dziwo dalej! Widoki poranne wspania³e, przebiegaj±cy jeleñ czy sarna (?), zaj±c metr dalej przeskakuj±cy, innych pe³no na polach, jakie¶ szare ala bociany. Ale chyba najfajniejszym momentem by³o przy³±czenie siê dwóch wiejskich cyklistów na ogromnych ukrainach, którzy przez jakie¶ 3km s³u¿yli mi za obstawê z przodu i ty³u - chcia³oby siê zaraziæ ich t± choæby ma³± pasj± do wypadów rowerowych!
Gdyby nie ten wiatr, by³o by ¶wietnie. Wiele z tras spokojnych, szczególnie te przez lasy - æwierkanie te¿ dodawa³o swego uroku. W lasach oczywi¶cie jagody i mniejszy wiatr!
Trochê statystyki:
Wyjazd: 2008-06-24 04:40
Przyjazd: 2008-06-25 08:10
Czas jazdy: 11h 40min
¦rednia: 20.86 km/h
