Długość trasy: 695 km
Poszczególne fragmenty podzielone na dni
- Dzień 1
spędzony głównie w pociągach regionalnych. Z Biskupca rowerem do Czerwonka PKP, tam pociągami regio do Poznania i okolic Nowego Tomyśla. Bilet był na jakąś dalszą stację, ale miałem już dość siedzenia w tłoku, więc wysiadłem gdzieś wcześniej. Pierwsze wrażenia na obcej mi ziemi było pozytywne - asfalt dobry, lasy jakieś nieco inne.. trochę pobłądziłem i gdzieś koło Babiego Mostu rozbiłem się na skraju lasu. Dużo nie przejechałem, nie miałem ani ochoty jakoś a miejsce na obóz wydało się wręcz idealne.
(42km | 20,59 avs)
- Dzień 2 - Noc okazała się strasznie gorąca, spałem początkowo bez śpiwora, i najchętniej to bym wylazł z namiotu, ale czekały tam chmary komarów - pierwsze komary tego sezonu... Dzień też okazał się upalny i wietrzny. Toczyłem się jakoś powoli, najpewniej przez nowe opony 1,6 które zastąpiły 2,25 calówki - obwód koła spadł znacząco w dół. Trasa biegła mniej więcej przez Kargową - Konotop - Nową Sól - Kozuchów - Żagań - Iłowę i Kościelną Wieś. Około 7-10km przed Zgorzelcem padłem spać. Prawie dosłownie, męczący to był dzień - upał i wiatr dał się we znaki.
(170km | 20.94 avs)
- Dzień 3 - Rano spotykam się z resztą ekipy na stacji PKP Zgorzelec Miasto i ruszamy w stronę Drezna. Niemieckie drogi.. kiedy u nas tak będzie. Niestety nie pojeździliśmy po nich zbyt długo - zatrzymała nas policja i skierowała na ścieżkę rowerową obok. Nie pomyślałbym, że Saksonia jest tak spokojna, sielankowa, pokryta zielonymi pagórkami. Wyobrażałem sobie Niemcy raczej jako krainę zakładów przemysłowych i braku spokojnego zadupia. Natomiast na spokojne wypady rowerem zdaje się być świetna, choć nie wiem jak z noclegiem... tych lasów to jednak skromnie tam. Zwiedziliśmy na szybko Drezno i w stronę Czech. Po południu zaczęło lać.. i lało już do końca dnia. Tuż za granicą Czeską rozbiliśmy w małym zagajniku.
(169,9km | 19.53 avs)
- Dzień 4 - Dojechaliśmy do Pragi przy dość dobrej pogodzie. Praga zaskoczyła starymi budynkami, mostami i polakami. Niestety wyjazd z Pragi nie był już tak przyjemny - lało i to fest! Nie było wyjścia, jechaliśmy dalej aż tu nagle kilkanaście kilometrów za Pragą deszcz znikł. Świetnie się jechało - gadaliśmy między sobą na pustej drodze, która jakby sama zostawała w tyle. Znaleźliśmy świetne miejsce na nocleg, walnęliśmy po piwku/piwkach (niektórzy mieli awaryjne, które też walnęli) i spać.
(174km | 20.27 avs)
- Dzień 5 - W nocy tak mocno lało, że nie dało się zasnąć od walących w tropik kropel. Co tam kropel.. to był grad deszczowy! W dzień już chyba nie lało, może jedynie mżyło co jakiś czas. Dziś mieliśmy do pokonania trzy spore podjazdy Karkonowskie. Piękne są te podjazdy górskie, jedzie się prędkością w okolicach 10km/h, po jednej stronie skały i potoki, po drugiej zbocza porośnięte gęsto jodłami i świerkami. Trzeba będzie tu wrócić kiedyś... Na szczytach widzieliśmy śnieg. Dotarliśmy do Szklarkiej Poręby dużo przed czasem odjazdu pociągu, który i tak wyjechał z ponad godzinnym opóźnieniem.
(102km | 17.19 avs)
- Dzień 6 - W południe dotarłem do Olsztyna, a tam już rowerem do Biskupca, gdzie zakończyłem kolejny majówkowy rajd z chłopakami z Białego :))
(36.5km | 23.04 avs)
A miało to się wydarzyć w dniach 29 kwietnia - 4 maja 2010 roku.
Linki do innych materiałów:
(2) Mapa trasy:
(3) Fotografie z trasy
1. Gdzieś tam na horyzoncie rozbiłem obóz. (Dzień 1)
2. Obóz. (Dzień 1)
3. Pierwsza noc w nowym namiocie. (Dzień 1)
4. Tuż po wyruszeniu (Dzień 2)
5.
6. Koło Kargowej. (Dzień 2)
7.
8. Rzeka Odra. (Dzień 2)
9.
10.
11. Tu się wykąpałem (upał). (Dzień 2)
12. Tu zrobiłem zdjęcie z max. zoomem, aby odczytć numery dróg na skrzyżowaniu w oddali. (Dzień 2)
13. Tu miałem dość upału. (Dzień 2)
14. Tu sobie stałem. (Dzień 2)
15. Tak wygląda nieład arty.. turystyczny. (Dzień 2)
16. Zgorzelec (Dzień 3)
17. Widać, gdzie kończy się Polska a zaczynają Niemcy. (Dzień 3)
18. Wjeżdżamy do Saksonii (Dzień 3)
19. Saksonia (Dzień 3)
20.
21. Trzej jeźdźcy, od ultralight do dodatkowej przyczepki. (Dzień 3)
22. Ścieżki rowerowe w Saksownii. (Dzień 3)
23.
24. Drezno (Dzień 3)
25. Pierwsze solidne podjazdy. (Dzień 3)
26. Maciupa i reklama sakw Crosso (Dzień 3)
27. Ulewa... (Dzień 3)
28. Prawdziwy obóz - rozbijamy się w lekkim deszczu (Dzień 3)
29. Pogoda nie daje nadziei kolejnego poranka. (Dzień 4)
30. Wjeżdżamy do Pragi (Dzień 4)
31.
32.
33. Czeskie pociągi (Dzień 4)
34. Czeskie wioski (Dzień 4)
35. Przerwa na super mena (Dzień 4)
36. To gdzieś tu pobiłem rekord prędkości: 70km/h z sakwami na tyle. (Dzień 4)
Fotografie z trasy
37. Klocki hamulcowe po powrocie były do wymiany... (Dzień 4)
38. Praga? Coś się z kolejnością pomieszało (Dzień 4)
39. Karkonosze (Dzień 5)
40.
41. Karkonosze (Dzień 5)
42.
43. Karkonosze (Dzień 5)
44.
45. Karkonosze (Dzień 5)
46.
47. Karkonosze (Dzień 5)
48.
49. Karkonosze (Dzień 5)
50.
51. Karkonosze (Dzień 5)
52. Polska na przełęczy koło Szklarskiej Poręby (Dzień 5)
53. Szklarska Poręba i Toosh wygrywający I etap tour de Drezno & Praga. (Dzień 5)
54.
55. Szklarska Poręba PKP - tu do Warszawy a potem na Olsztyn, na Białystok, na Gdynię. (Dzień 5)