
Jak to wszystko potrafi się szybko zmieniać... Na przykład takie morze... wczoraj spokojne, ledwo poruszające się, a dziś ... a jutro... to dopiero!
Bawię się ... w game_of_life.zip (uwagi mile widziane). Trzeba w końcu dorosnąć.

Wspaniałe święta ... odwiedziłem Białystok. Czasu jak zwykle za mało ale to co ważniejsze zobaczyłem i spotkałem.
Żyjąc gdzieś kilka lat chyba każdy ma takie trasy, na których włącza autopilota i myśli o czymś innym ... W tym wypadku to by się nie udało ... pozmieniało się w Białymstoku, pozmieniało ... Dwupasmówki, inteligentna sygnalizacja (!) i nowe budynki albo brak starych ... ale nie wszystko ruszone ...
... na szczęście. Bo chyba tak jest, że człowiek jak już wraca po latach do miejsc z mnóstwem wspomnień to raczej chce je zastać takimi, jakimi je zapamiętał ... A już wspaniale jest jak to wszystko obudzi się na nowo z aktualną świeżością.

Człowiek pojedzie gdzieś, czasem coś przeżyje i wydaje mu się, że to go uratuje od zwykłych dni. A tymczasem budzi go kolejny szary dzień, pokręcony sen, mieszanina wspomnień i własnych urojeń ... I znowu nie może się skupić, bo znowu coś gdzieś chce ... I rzecz w tym, że chce więcej ...

No, w końcu udało mi się sfotografować tę drogę, drzewo i krzak. Góry też się wepchały, niestety były zbyt duże...

Kolory znikają, robi się coraz bardziej spokojnie ale i coraz mniej okazji by ruszyć w plener. W domu bym posadził parę drzew... w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym od strony Sopotu trwa wycinka. Przypatrywałem się powalaniu kilku drzew, któremu towarzyszy niesamowity dźwięk. Pękanie podciętego pnia, łamanie gałęzi, zahaczanie drzewa o inne... w końcu upadek na ziemię, krzyki obsługi, świst pił motorowych i turkot wielkiego ciągnika. Ale i tak największe „wrażenie” wywołuje upadek samego drzewa.
Pierwsza Minuta bluesa (wg pomysłu Martina Tallstroma).
Akustyczna Penny - trochę wyje, trochę narzeka ale ma powody.
Dwie próbki nowego mikrofonu: czystsze Twins oraz brudniejsze Low Action. Wszyscy mówią, że akustyk łatwiej nagrywać przez przystawkę, ale to mikrofon zbierze stukanie nogą, przełykanie śliny i serial sąsiadów zza ściany.
Prawo do nieszczęścia, fragment
Ludzie wymyślili rozmaite sposoby werbalnej i niewerbalnej
socjalizacji. Włosi wciąż się obcałowują, Amerykanie wykonują swój
słynny hug, niedźwiedzi uścisk z poklepywaniem po ramieniu. Holendrzy
całują się trzy razy w policzki. Dlatego pewnie Holendra niemal
zatłukli w Zagrzebiu. Myśleli, że jest Serbem. Bo Serbowie całują się
trzy razy, a Chorwaci tylko dwa.
(... opis zwyczajów innych narodowości ...)
Najgorsi są moi ziomkowie, byli Jugosłowianie. Na ulicach
zagranicznych miast natychmiast ich rozpoznacie. Posępnie łypią
dookoła, poruszają się ostrożnie, gotowi do obrony, jakby byli w
dżungli, jakby za każdym krzakiem czekała na nich jakaś okropność. Moi
ziomkowie to ludzie, którzy w poczekalniach u dentysty rozdziawiają
usta i pokazują sobie nawzajem zęby zżarte przez próchnicę. To ludzie,
którzy na korytarzach szpitali nie zawahają się obnażyć piersi, zdjąć
koszuli i spodni, demonstrując sobie nawzajem blizny po operacjach,
tylko po to, by udowodnić, że ich własne obrażenia są najcięższe.
Kiedy ich spytacie: "Jak się masz?", moi ziomkowie regularnie
odpowiadają: "Lepiej nie pytaj!". Co najwyżej możecie z nich wycisnąć
przyznanie w rodzaju: "Jako tako, mogłoby być lepiej".
(...)
Kiedy młodą matkę zapytacie tam, jak się ma jej nowo narodzone dziecko,
odpowie: "O, tu jest, śpi jak zabite!". W innych społecznościach
dzieci śpią jak aniołki, a w moim byłym środowisku jak zabite.
Dubravka Ugresic, nikogo nie ma w domu.



Polecony przez Toosha cykl filmów Dzika Polska na TVP.PL polecam i ja! Boso przez świat też polecam, jak ktoś nie zna oczywiście.
"Poproszono mnie, bym skreślił parę słów o tym, jak zostałem satyrykiem. Otóż ja, kiedy zacząłem pisać, byłem przekonany, że to, co piszę jest bardzo poważne i wzniosłe. Czasem nawet pisząc płakałem ze wzruszenia. Tymczasem ludzie, którzy to potem czytali, bardzo się śmiali i mówili: "ale z ciebie satyryk!" Więc dałem się przekonać i zacząłem pisać rzeczy zabawne, pękając przy tym ze śmiechu. A wtedy ludzie czytali to, płakali ze wzruszenia i mówili: "Ach, co się stało, że takie smutne piszesz rzeczy?"
Ot i wszystko.
" (Utwory Rozproszone)