Jesień w Biskupcu (23 Października 2011)
Jesień w Biskupcu (23 Października 2011)
Jesień (22 Października 2011)
Jesień (22 Października 2011)

Fajnie mają te dzieciaki...


Alpy 2011 (2-16 Sierpnia 2011)

Fragmenty z wypadu rowerowego Włochy -> Polska przez Alpy.

Warszawa z pewnością da się lubić (30 Września 2011)
Warszawa z pewnością da się lubić (30 Września 2011)

A są tacy, którzy ją podobno pokochali, i tacy co przywykli... Jednych przygarnia, a innych.. no cóż...

Przed wschodem słońca (22 Września 2011)
Przed wschodem słońca (22 Września 2011)

Udało się, widziałem Jelenie! Jeden z nich szedł na tym polu wprost na mnie. Zafascynowany leżałem na ziemi i patrzyłem przez lornetkę. Jakieś 100m przede mną zatrzymał się i chyba mnie zwąchał... Odwrócił i pognał. Ale jakże dostojnie oddalał się, ciągle wyprostowany z porożem w górze.

Zdjęcia nie mam, ale odsyłam na przykład do opowieści i wspaniałej galerii Sławomira Bąka.

Leśne mgły (21 Września 2011)
Leśne mgły (21 Września 2011)

Zawsze myślałem, że takie efekty to tylko w photoshopie... A tu taka niespodzianka po kolejnej nocy oczekiwania na jelenie... Jelenie, które słychać z każdym dniem coraz bliżej... ale pokazać mi się nie chcą.

Jezioro w środku lasu (13 Września 2011)
Jezioro w środku lasu (13 Września 2011)

Rok temu podczas trekkingu po Warmii znaleźliśmy ze Szczepanem jezioro, w środku lasu, niewiadomo gdzie. Prowadzi tu zabłocona leśna droga i prócz ambony nic nie świadczy, żeby człowiek bywał tu często.

Ptaków mnóstwo, od łabędzi przez kaczki, żurawie. Przez całą noc ryczały też jelenie, które miałem zamiar zobaczyć wspinając się na tą ambonę, w końcu zaczyna się rykowisko!

Maciupa na Passo Gavia (fot. Toosh) (6 Sierpnia 2011)
Maciupa na Passo Gavia (fot. Toosh) (6 Sierpnia 2011)

Wspaniałe były niektóre ze zjazdów, szczególnie te bez częstych serpentyn... a bo tam trzeba było mocno zwalniać. Czasem nawet przez okulary leciały łzy, nic innego nie dawało takiej radochy po paru godzinach podjazdu.

Welcome to Bergamo (2-16 Sierpnia 2011)
Welcome to Bergamo (2-16 Sierpnia 2011)

Początek wypadu rowerowego przez Alpy do Polski.

Świnoujście - wschód Słońca (14-20 Lipca 2011)
Świnoujście - wschód Słońca (14-20 Lipca 2011)

Z wypadu rowerowego Piaski - Świnoujście. Trasa nie przebiegała wybrzeżem, które jest dla mnie zbyt oblegane w lecie. Prowadziła m.in. przez Kaszuby, Bory Tucholskie, Pojezierze Drawskie i Puszczę Goleniowską. Nacieszyłem się w końcu lasami.


Rowerowo między górami (20-28 Czerwca 2011)

Krótki film z wypadu rowerowego po południowej Polsce i północnej Słowacji... oraz krótka foto-relacja.

Tour de Montañas ...

Bieszczady (22 Czerwca 2011)
Bieszczady (22 Czerwca 2011)

Beskid Niski, Słowacja (23 Czerwca 2011)
Beskid Niski, Słowacja (23 Czerwca 2011)

Pieniny, Słowacja (24 Czerwca 2011)
Pieniny, Słowacja (24 Czerwca 2011)

Zimowo z lat poprzednich

Trzy drzewa (Gdynia, Zima 2010)
Trzy drzewa (Gdynia, Zima 2010)
Gdynia, Zima 2010 Gdynia, Zima 2010

Pierwszy Dzień Zimy 2010
Pierwszy Dzień Zimy 2010
Warmia, Zima 2010 Warmia, Zima 2010
Zimowe obserwacje ...
Zimowe obserwacje ...
Wędrówki ...
Wędrówki ...
... i odpoczynki.
... i odpoczynki.

Fragmenty gitarowe

Akustycznie
Akustycznie

Pierwsza Minuta bluesa (wg pomysłu Martina Tallstroma).

Akustyczna Penny - trochę wyje, trochę narzeka ale ma powody.

Dwie próbki nowego mikrofonu: czystsze Twins oraz brudniejsze Low Action. Wszyscy mówią, że akustyk łatwiej nagrywać przez przystawkę, ale to mikrofon zbierze stukanie nogą, przełykanie śliny i serial sąsiadów zza ściany.

Fragmenty z książek

Prawo do nieszczęścia, fragment

Ludzie wymyślili rozmaite sposoby werbalnej i niewerbalnej socjalizacji. Włosi wciąż się obcałowują, Amerykanie wykonują swój słynny hug, niedźwiedzi uścisk z poklepywaniem po ramieniu. Holendrzy całują się trzy razy w policzki. Dlatego pewnie Holendra niemal zatłukli w Zagrzebiu. Myśleli, że jest Serbem. Bo Serbowie całują się trzy razy, a Chorwaci tylko dwa.

(... opis zwyczajów innych narodowości ...)

Najgorsi są moi ziomkowie, byli Jugosłowianie. Na ulicach zagranicznych miast natychmiast ich rozpoznacie. Posępnie łypią dookoła, poruszają się ostrożnie, gotowi do obrony, jakby byli w dżungli, jakby za każdym krzakiem czekała na nich jakaś okropność. Moi ziomkowie to ludzie, którzy w poczekalniach u dentysty rozdziawiają usta i pokazują sobie nawzajem zęby zżarte przez próchnicę. To ludzie, którzy na korytarzach szpitali nie zawahają się obnażyć piersi, zdjąć koszuli i spodni, demonstrując sobie nawzajem blizny po operacjach, tylko po to, by udowodnić, że ich własne obrażenia są najcięższe. Kiedy ich spytacie: "Jak się masz?", moi ziomkowie regularnie odpowiadają: "Lepiej nie pytaj!". Co najwyżej możecie z nich wycisnąć przyznanie w rodzaju: "Jako tako, mogłoby być lepiej".

(...) Kiedy młodą matkę zapytacie tam, jak się ma jej nowo narodzone dziecko, odpowie: "O, tu jest, śpi jak zabite!". W innych społecznościach dzieci śpią jak aniołki, a w moim byłym środowisku jak zabite.

Dubravka Ugresic, nikogo nie ma w domu.

Tory, miejsce spotkań...

Łoś w okolicy Biskupca
Na jesieni Łoś

Dzik na torach
W zimie Dzik

Sarna w okolicy Biskupca
Na wiosnę Sarna

Polecony przez Toosha cykl filmów Dzika Polska na TVP.PL polecam i ja! Boso przez świat też polecam, jak ktoś nie zna oczywiście.

Stanisław Dygat, Jak zostałem satyrykiem

"Poproszono mnie, bym skreślił parę słów o tym, jak zostałem satyrykiem. Otóż ja, kiedy zacząłem pisać, byłem przekonany, że to, co piszę jest bardzo poważne i wzniosłe. Czasem nawet pisząc płakałem ze wzruszenia. Tymczasem ludzie, którzy to potem czytali, bardzo się śmiali i mówili: "ale z ciebie satyryk!" Więc dałem się przekonać i zacząłem pisać rzeczy zabawne, pękając przy tym ze śmiechu. A wtedy ludzie czytali to, płakali ze wzruszenia i mówili: "Ach, co się stało, że takie smutne piszesz rzeczy?"
Ot i wszystko. " (Utwory Rozproszone)

29 Grudnia 2008

Imię, email:

Treść:
2 1