Świętokrzyski Park Narodowy (2 Maj 2011)
Świętokrzyski Park Narodowy (2 Maj 2011)

Kielce (2 Maj 2011)
Kielce (2 Maj 2011)

Kielce mają kilka szlaków pieszych po samym mieście, czego brak np. w Trójmieście. Przed odjazdem wypróbowałem czerwony na rowerze i najbardziej podobały mi sie odlane gęby w parku na Alei Sław: Gombrowicza, Kafki, Hendrixa, Niemena, Bulhakowa i paru innych.

Złoty (18 Kwietnia 2011)
Złoty (18 Kwietnia 2011)

Miła odmiana (18 Kwietnia 2011)
Miła odmiana (18 Kwietnia 2011)

Bo tym razem bez rowerów.

Białogóra (17 Kwietnia 2011)
Białogóra (17 Kwietnia 2011)

To okolice, gdzie podobno nawet w sezonie mało ludzi. A zdawało mi się, że już wszędzie wybudowali ośrodki wczasowe, wykupili działki itd. W takim razie może warto ruszyć wzdłuż całego wybrzeża? Oczywiście z zachodu na wschód, wiatry statystycznie częściej właśnie taki kierunek sobie tu obierają.

Otwarte morze (17 Kwietnia 2011)
Otwarte morze (17 Kwietnia 2011)

Zero ludzia, zero komarów i dwa zera na liczniku. Kawałek namiotu, kawałek karimaty i kawałek drogi do najbliższych wiosek. W sumie to mało było czasu ale za to wrażeń całkowicie niepoliczalnie.

Wiatr (7 Kwietnia 2011)
Wiatr (7 Kwietnia 2011)
Szał (5 Kwietnia 2011)
Szał (5 Kwietnia 2011)

Poznaję Trójmiejski Park Krajobrazowy z pozycji rowerzysty. Nie wszędzie da się wjechać ale z pewnością można dalej pojechać. A na pewno znacznie ciekawiej niż jeździć samą promenadą, gdzie z każdym tygodniem przybywa coraz więcej ludzi. Na rowerach, na rolkach i na samych nogach.

Rower szosowy (3 Kwietnia 2011)
Rower szosowy (3 Kwietnia 2011)

A z każdą zimą coraz więcej dziur na lokalnych drogach. Przyjdzie zmienić opony na jakieś grubsze.

Zimowo z lat poprzednich

Trzy drzewa (Gdynia, Zima 2010)
Trzy drzewa (Gdynia, Zima 2010)
Gdynia, Zima 2010 Gdynia, Zima 2010

Pierwszy Dzień Zimy 2010
Pierwszy Dzień Zimy 2010
Warmia, Zima 2010 Warmia, Zima 2010
Zimowe obserwacje ...
Zimowe obserwacje ...
Wędrówki ...
Wędrówki ...
... i odpoczynki.
... i odpoczynki.

Fragmenty gitarowe

Akustycznie
Akustycznie

Pierwsza Minuta bluesa (wg pomysłu Martina Tallstroma).

Akustyczna Penny - trochę wyje, trochę narzeka ale ma powody.

Dwie próbki nowego mikrofonu: czystsze Twins oraz brudniejsze Low Action. Wszyscy mówią, że akustyk łatwiej nagrywać przez przystawkę, ale to mikrofon zbierze stukanie nogą, przełykanie śliny i serial sąsiadów zza ściany.

Fragmenty z książek

Prawo do nieszczęścia, fragment

Ludzie wymyślili rozmaite sposoby werbalnej i niewerbalnej socjalizacji. Włosi wciąż się obcałowują, Amerykanie wykonują swój słynny hug, niedźwiedzi uścisk z poklepywaniem po ramieniu. Holendrzy całują się trzy razy w policzki. Dlatego pewnie Holendra niemal zatłukli w Zagrzebiu. Myśleli, że jest Serbem. Bo Serbowie całują się trzy razy, a Chorwaci tylko dwa.

(... opis zwyczajów innych narodowości ...)

Najgorsi są moi ziomkowie, byli Jugosłowianie. Na ulicach zagranicznych miast natychmiast ich rozpoznacie. Posępnie łypią dookoła, poruszają się ostrożnie, gotowi do obrony, jakby byli w dżungli, jakby za każdym krzakiem czekała na nich jakaś okropność. Moi ziomkowie to ludzie, którzy w poczekalniach u dentysty rozdziawiają usta i pokazują sobie nawzajem zęby zżarte przez próchnicę. To ludzie, którzy na korytarzach szpitali nie zawahają się obnażyć piersi, zdjąć koszuli i spodni, demonstrując sobie nawzajem blizny po operacjach, tylko po to, by udowodnić, że ich własne obrażenia są najcięższe. Kiedy ich spytacie: "Jak się masz?", moi ziomkowie regularnie odpowiadają: "Lepiej nie pytaj!". Co najwyżej możecie z nich wycisnąć przyznanie w rodzaju: "Jako tako, mogłoby być lepiej".

(...) Kiedy młodą matkę zapytacie tam, jak się ma jej nowo narodzone dziecko, odpowie: "O, tu jest, śpi jak zabite!". W innych społecznościach dzieci śpią jak aniołki, a w moim byłym środowisku jak zabite.

Dubravka Ugresic, nikogo nie ma w domu.

Tory, miejsce spotkań...

Łoś w okolicy Biskupca
Na jesieni Łoś

Dzik na torach
W zimie Dzik

Sarna w okolicy Biskupca
Na wiosnę Sarna

Polecony przez Toosha cykl filmów Dzika Polska na TVP.PL polecam i ja! Boso przez świat też polecam, jak ktoś nie zna oczywiście.

Stanisław Dygat, Jak zostałem satyrykiem

"Poproszono mnie, bym skreślił parę słów o tym, jak zostałem satyrykiem. Otóż ja, kiedy zacząłem pisać, byłem przekonany, że to, co piszę jest bardzo poważne i wzniosłe. Czasem nawet pisząc płakałem ze wzruszenia. Tymczasem ludzie, którzy to potem czytali, bardzo się śmiali i mówili: "ale z ciebie satyryk!" Więc dałem się przekonać i zacząłem pisać rzeczy zabawne, pękając przy tym ze śmiechu. A wtedy ludzie czytali to, płakali ze wzruszenia i mówili: "Ach, co się stało, że takie smutne piszesz rzeczy?"
Ot i wszystko. " (Utwory Rozproszone)

29 Grudnia 2008

Imię, email:

Treść:
4 4