
Kielce mają kilka szlaków pieszych po samym mieście, czego brak np. w Trójmieście. Przed odjazdem wypróbowałem czerwony na rowerze i najbardziej podobały mi sie odlane gęby w parku na Alei Sław: Gombrowicza, Kafki, Hendrixa, Niemena, Bulhakowa i paru innych.

To okolice, gdzie podobno nawet w sezonie mało ludzi. A zdawało mi się, że już wszędzie wybudowali ośrodki wczasowe, wykupili działki itd. W takim razie może warto ruszyć wzdłuż całego wybrzeża? Oczywiście z zachodu na wschód, wiatry statystycznie częściej właśnie taki kierunek sobie tu obierają.

Zero ludzia, zero komarów i dwa zera na liczniku. Kawałek namiotu, kawałek karimaty i kawałek drogi do najbliższych wiosek. W sumie to mało było czasu ale za to wrażeń całkowicie niepoliczalnie.

Poznaję Trójmiejski Park Krajobrazowy z pozycji rowerzysty. Nie wszędzie da się wjechać ale z pewnością można dalej pojechać. A na pewno znacznie ciekawiej niż jeździć samą promenadą, gdzie z każdym tygodniem przybywa coraz więcej ludzi. Na rowerach, na rolkach i na samych nogach.
Pierwsza Minuta bluesa (wg pomysłu Martina Tallstroma).
Akustyczna Penny - trochę wyje, trochę narzeka ale ma powody.
Dwie próbki nowego mikrofonu: czystsze Twins oraz brudniejsze Low Action. Wszyscy mówią, że akustyk łatwiej nagrywać przez przystawkę, ale to mikrofon zbierze stukanie nogą, przełykanie śliny i serial sąsiadów zza ściany.
Prawo do nieszczęścia, fragment
Ludzie wymyślili rozmaite sposoby werbalnej i niewerbalnej
socjalizacji. Włosi wciąż się obcałowują, Amerykanie wykonują swój
słynny hug, niedźwiedzi uścisk z poklepywaniem po ramieniu. Holendrzy
całują się trzy razy w policzki. Dlatego pewnie Holendra niemal
zatłukli w Zagrzebiu. Myśleli, że jest Serbem. Bo Serbowie całują się
trzy razy, a Chorwaci tylko dwa.
(... opis zwyczajów innych narodowości ...)
Najgorsi są moi ziomkowie, byli Jugosłowianie. Na ulicach
zagranicznych miast natychmiast ich rozpoznacie. Posępnie łypią
dookoła, poruszają się ostrożnie, gotowi do obrony, jakby byli w
dżungli, jakby za każdym krzakiem czekała na nich jakaś okropność. Moi
ziomkowie to ludzie, którzy w poczekalniach u dentysty rozdziawiają
usta i pokazują sobie nawzajem zęby zżarte przez próchnicę. To ludzie,
którzy na korytarzach szpitali nie zawahają się obnażyć piersi, zdjąć
koszuli i spodni, demonstrując sobie nawzajem blizny po operacjach,
tylko po to, by udowodnić, że ich własne obrażenia są najcięższe.
Kiedy ich spytacie: "Jak się masz?", moi ziomkowie regularnie
odpowiadają: "Lepiej nie pytaj!". Co najwyżej możecie z nich wycisnąć
przyznanie w rodzaju: "Jako tako, mogłoby być lepiej".
(...)
Kiedy młodą matkę zapytacie tam, jak się ma jej nowo narodzone dziecko,
odpowie: "O, tu jest, śpi jak zabite!". W innych społecznościach
dzieci śpią jak aniołki, a w moim byłym środowisku jak zabite.
Dubravka Ugresic, nikogo nie ma w domu.



Polecony przez Toosha cykl filmów Dzika Polska na TVP.PL polecam i ja! Boso przez świat też polecam, jak ktoś nie zna oczywiście.
"Poproszono mnie, bym skreślił parę słów o tym, jak zostałem satyrykiem. Otóż ja, kiedy zacząłem pisać, byłem przekonany, że to, co piszę jest bardzo poważne i wzniosłe. Czasem nawet pisząc płakałem ze wzruszenia. Tymczasem ludzie, którzy to potem czytali, bardzo się śmiali i mówili: "ale z ciebie satyryk!" Więc dałem się przekonać i zacząłem pisać rzeczy zabawne, pękając przy tym ze śmiechu. A wtedy ludzie czytali to, płakali ze wzruszenia i mówili: "Ach, co się stało, że takie smutne piszesz rzeczy?"
Ot i wszystko.
" (Utwory Rozproszone)