
I fanie by było gdyby na swoich kołach tego dokonał, ale może chociaż wróci z pomorza sam, jak miał już 2 lata temu uczynić.

... a już najbardziej gapić się na mapy. Każde pomieszczenie, w którym przychodzi mi mieszkać obwieszam mapami. Jedna pokazuje najbliższe okolice - bardzo dokładna, by służyła codziennym wypadom. Inna regionu, przydaje się na rower - można większe pętle zataczać. Na końcu, zazwyczaj na drzwiach wisi mapa bardzo ogólna - ta do planowania wypadów na lato i dłuższe przerwy aby widać było jaką drogę trzeba pokonać aby dostać się w to czy tamto miejsce.
Mapy dają możliwość umiejscowienia siebie w przestrzeni, zabezpieczają przed zgubieniem i zagubieniem się. Dają też wrażenie bliskości nawet obcych miejsc - wiemy gdzie znajdziemy las/jezioro czy góry. Świetny przyjaciel planowania ograniczonego w czasie wypadu. Można zaplanować wszystko, miejscowości gdzie zrobi się zakupy, las, w którym pójdzie się spać i w końcu drogę powrotną, bo przecież wrócić kiedyś trzeba będzie...
Zamarzył mi się właśnie wypad wielodniowy bez map - ciekawe co z tego by wyszło...

Zima jeszcze się nie skończyła a już planuje się wypady wiosenno-wakacyjne. Choć w większości to zwykłe rozmyślania, bo i tak przyszłość zrobi co zechce.

To oczywiście zdjęcie ekranu komputera z programem do symulacji położenia obiektów astronomicznych. Za oknem padał wpierw śnieg a potem niby przestał, ale i tak było widać tylko szare chmury.

Ostatni spacer w okolicy Biskupca. Temperatury wróciły już do okolic zera więc czas się zmywać... wrócę gdy znów spadną do
Pierwsza Minuta bluesa (wg pomysłu Martina Tallstroma).
Akustyczna Penny - trochę wyje, trochę narzeka ale ma powody.
Dwie próbki nowego mikrofonu: czystsze Twins oraz brudniejsze Low Action. Wszyscy mówią, że akustyk łatwiej nagrywać przez przystawkę, ale to mikrofon zbierze stukanie nogą, przełykanie śliny i serial sąsiadów zza ściany.
Prawo do nieszczęścia, fragment
Ludzie wymyślili rozmaite sposoby werbalnej i niewerbalnej
socjalizacji. Włosi wciąż się obcałowują, Amerykanie wykonują swój
słynny hug, niedźwiedzi uścisk z poklepywaniem po ramieniu. Holendrzy
całują się trzy razy w policzki. Dlatego pewnie Holendra niemal
zatłukli w Zagrzebiu. Myśleli, że jest Serbem. Bo Serbowie całują się
trzy razy, a Chorwaci tylko dwa.
(... opis zwyczajów innych narodowości ...)
Najgorsi są moi ziomkowie, byli Jugosłowianie. Na ulicach
zagranicznych miast natychmiast ich rozpoznacie. Posępnie łypią
dookoła, poruszają się ostrożnie, gotowi do obrony, jakby byli w
dżungli, jakby za każdym krzakiem czekała na nich jakaś okropność. Moi
ziomkowie to ludzie, którzy w poczekalniach u dentysty rozdziawiają
usta i pokazują sobie nawzajem zęby zżarte przez próchnicę. To ludzie,
którzy na korytarzach szpitali nie zawahają się obnażyć piersi, zdjąć
koszuli i spodni, demonstrując sobie nawzajem blizny po operacjach,
tylko po to, by udowodnić, że ich własne obrażenia są najcięższe.
Kiedy ich spytacie: "Jak się masz?", moi ziomkowie regularnie
odpowiadają: "Lepiej nie pytaj!". Co najwyżej możecie z nich wycisnąć
przyznanie w rodzaju: "Jako tako, mogłoby być lepiej".
(...)
Kiedy młodą matkę zapytacie tam, jak się ma jej nowo narodzone dziecko,
odpowie: "O, tu jest, śpi jak zabite!". W innych społecznościach
dzieci śpią jak aniołki, a w moim byłym środowisku jak zabite.
Dubravka Ugresic, nikogo nie ma w domu.



Polecony przez Toosha cykl filmów Dzika Polska na TVP.PL polecam i ja! Boso przez świat też polecam, jak ktoś nie zna oczywiście.
"Poproszono mnie, bym skreślił parę słów o tym, jak zostałem satyrykiem. Otóż ja, kiedy zacząłem pisać, byłem przekonany, że to, co piszę jest bardzo poważne i wzniosłe. Czasem nawet pisząc płakałem ze wzruszenia. Tymczasem ludzie, którzy to potem czytali, bardzo się śmiali i mówili: "ale z ciebie satyryk!" Więc dałem się przekonać i zacząłem pisać rzeczy zabawne, pękając przy tym ze śmiechu. A wtedy ludzie czytali to, płakali ze wzruszenia i mówili: "Ach, co się stało, że takie smutne piszesz rzeczy?"
Ot i wszystko.
" (Utwory Rozproszone)