Faces Of Nature - Wypady - Wakacje 2009

(1) Wakacje 2009:


Fot.1 To już prawie tradycją jest ruszyć dnia drugiego Lipca rowerem w nieznane... rozpoczynając tym samym kolejne wakacje. Tym razem były to znane Kurpie, ale drogą jeszcze wcześniej nieznaną - przez łąki, przez pola i lasy. Jadąc tymi iście bocznymi drożynami ... wpatrzony głównie w wystające korzenie, kamienie i ogólnie wiele z tego co zwykło rower w konwulsje wprowadzać - wpadłem w zachwiany stan lądując między trawy... nie byłoby z tego żadnego pożytku, gdyby nie wpadł do głowy taki oto pomysł; Aby przedstawić to co zwykle widziane było a zwykle pomijane przy tego typu relacjach... Ruszyłem więc w poszukiwania niezwykłe, iście dosłownie, skarbów przewrotnych! (2 Lipca - Kurpie)
Fot.2 A że będąc z dala od świateł miejskich, tych dużych i tych małych nie można było nie spojrzeć do góry... Rozsiadłszy się więc między trawy, zacząłem szukać nie pod nogami a ponad ... I tak leżałem, aż chłód i wiatr nie przeganiały do bardziej przyjaznego, choć poszukiwaniom nieprzychylnego środowiska, to znaczy... chyba że wcześniej nie zrobiły tego komary i inne bzyczące stwory upodobawszy sobie przestrzenie powietrzne nad głową i w bezpośrednim jej otoczeniu. A robić to zwykły prędzej czy później, gdym na osobności sterczał zbyt długo. (4 Lipca - Gwiazdy, na środku jasny Jowisz)
Fot.3 I od razu spodobało mi się to patrzenie... w dzień nieco prostsze... a że zwykle nadmiar ubioru w plecaku był targany, to i leżeć na czym było... Tak oto zacząłem regularne wylegiwanie się wśród wygód pięknych widoków na łąki, pastwiska i tego co pod oko wpadło. (12 Lipca - wieś Cieciory)
Fot.4 Czasem nic się nie działo... zwykła sielanka... (13 Lipca - wieś Cieciory)
Fot.5 Innym razem coś się wierciło i kręciło bez przerwy... Skupić ani rusz, to tu, to tam... W takich chwilach jedynym wyjściem było chyba tylko wstać i iść... Nie wiedząc dokąd, po co i w ogóle dlaczego zły na wszystko wolalem zostawić obserwacje na inny czas. Wracałem wtedy do dużo bezpieczniejszych zajęć... (14 Lipca - wieś Potasie)
Fot.6 Z dala od ICM i fantastycznych prognoz trzeba było być gotowym na wszystko... Przydało się także zamiłowanie do poszukiwań w górze - nowe hobby rodziło swoje owoce... (16 Lipca - wieś Potasie, w czasie wypadu pieszego po okolicznych wsiach)
Fot.7 Właściwie to.. nie zawsze, bo z małej chmury duży deszcz... a i dnia chwalić przed zachodem nie należy. Zacząłem przykładać większą wagę do mądrości starszych poszukiwaczy... Gdy tylko miałem możliwość wdawałem się w krótką dysputę o starych i wypróbowanych metodach, miejscach obserwacji i innych tych i tamtych tu... (16 Lipca - wieś Potasie, w czasie wypadu pieszego po okolicznych wsiach)
Fot.8 Oczywiście słońce prędzej czy później wychylało się na dobre... Czas wrócić było do poszukiwań. Tyle, że niekiedy wręcz przeszkadzało... bo i to raz było powodem przesunięcia planów, choć zdecydowanie częściej powodem zbyt szybko ubywającej i tym samym brakującej wody... a ona tyle waży... a pić się chce... a nie wszędzie płynie... nie da rady... (25 Lipca - wypad pieszy Biskupiec - Dębowo - (prawie) Kruzy - Biskupiec)
Fot.9 I tylko czekać popołudniowych godzin, by ruszyć się dalej... a było gdzie, bo tu dawno, tam dawniej..., tu może mniej, ale też odwiedzić by się chciało. A przecież wszędzie mogło się schować... nie obejrzysz się a tam już co innego. Inne drogi, inne obyczaje. Może tylko wspomnienia te same... jak to wspomnienia. (27 Lipca - wypad rowerowy do Jedwabna i okolic)
Fot.11 Popołudniowe godziny nadeszły i tak oto ruszyłem dalej... tyle, że wolno czasem to szło... a i uważać bardzo trzeba było. Po cichu, żeby nie spłoszyć... (7 Sierpnia - Biskupiec - Czerwonka)
Fot.12 Pamiętam, jak podczas postojów w górze dojrzewały małe żółte... Degustacja wskazana. Zapasy na później. A jadało się też różne rzeczy... bo sił przecież trzeba mieć zawsze jeszcze trochę, a nie wiadomo kiedy i gdzie przyjdzie szukać dalej. (8 Sierpnia - wypad rowerowy ze znajomymi)
Fot.13 A gdy się człowiek naje za dużo to odpocząć musi... a jak odpocząć to najlepiej w cieniu drzewa... (18 Sierpnia - wypad pieszy w stronę Kobułt)
Fot.14 ... pod niektórymi widok był zupełnie inny ... (19 Sierpnia - wypad rowerowy do Mrągowa)
Fot.15 Więc wiedziony zawsze po trochu przyzwyczajeniami, wracałem na otwarte przestrzenie... szczególnie poszukiwane stały się wzniesienia, tam już nic nie mogło przeszkodzić a i pogląd jakiś taki lepszy. (21 Sierpnia - wypad rowerowy przez Dobre Miasto, Ornetę, Lidzbark Warm. i takie tam..., podczas postoju na jednej z górek)
Fot.16 Bardzo wygodne okazały się miękkie trawo-mchy... Tyle, że nie tylko ja o tym mogłem się przekonać, a na pewno nie zawsze pierwszy... (25 Sierpnia - pieszy wypad za Biskupiec)
Fot.17 W lasach pierwsze oznaki nieuniknionego... (25 Sierpnia - pieszy wypad za Biskupiec)
Fot.18 Na szczęście nie we wszystkich... (26 Sierpnia - las w okolicach Zabrodzia)
Fot.19 Takie na przykład Iglaste... one się nie dają! A skoro one walczą to ja mogę na chwile odsapnąć. (26 Sierpnia - las w okolicach Zabrodzia)
Fot.20 A potem przeprawa przez rzeki... albo kanały... coś takiego. Ale zawsze górą... jak się okazało później, ku zaskoczeniu - nigdy dołem. (26 Sierpnia - Dymer)
Fot.21 A jeszcze później twardo... bardzo twardo stąpając przez pustkowia... bo tam podobno najczęściej jest coś ukrytego.. ale to pewnie dlatego, że mało kto tego tam szuka... albo ukrywa? (26 Sierpnia - okolice Jeziora Mamry)
Fot.22 Ale jak to stare drogi... stare przy nich drzewa zwykle stały. A jak tak to i stare kory miały, z których wystruganie dziwnych rzeczy jakoś samo przychodziło... (26 Sierpnia - okolice Jeziora Mamry)
Fot.23 ... a twarde drogi w kanciaste się zamieniały... (27 Sierpnia - okolice Rapy)
Fot.24 Ale dopiero, gdy piach dookoła, doceniało się tamte kamienie... oj doceniało... (18 Września - pieszy wypad do Wipsowa)
Fot.25 A od tego ciągłego łażenia i szukania Bóg wie czego, zdaje się nogi jakieś dłuższe... (18 Września - pieszy wypad do Wipsowa)
Fot.26 Jak pustynio, step.. step by step... (18 Września - pieszy wypad do Wipsowa)
Fot.30 Nauka równowagi - w dzień, w nocy... w stanie i nie w stanie... bo i przecież co to za poszukiwacz jak szuka tylko w dogodnych dla siebie miejscach i okolicznościach... (18 Września - powrót drogą łuku)
Fot.31 ... brzydko, chłodno i w ogóle to nie wiadomo co i kiedy ... Niestety, dobrze wiadomo za to kiedy koniec... Odliczanie rozpoczęte...
Fot.27 Ostatnie spojrzenia w górę... (18 Września - pieszy wypad do Wipsowa)
Fot.28 Ostatnie spojrzenia w dół... (25 Września - wypad rowerowy po lasach)
Fot.28 Ostatni w końcu wspólny wypad po okolicach. I to już koniec ... trzeba było wrócić tam ... gdzie bezkres myśli prze i wtłacza w niewiadomo co i po co i dlaczego w ogóle. Ale to i tak bez różnicy. Podsumowania nie będzie, w ogóle już nic nie będzie... Nie będzie o skarbach, nie będzie o nie-skarbach... Idźmy ... po prostu dalej... (27 Września)

Dodaj komentarz:


Imię, email:


Treść:

1 3

Twoje skojarzenia


Jeśli myślisz, że słowa kluczowe albo opis są nieprawidłowe lub zbyt ogólne - dodaj swoje propozycje.


Opis/Słowa kluczowe:

Imię, email:

1 3